wtorek, 22 listopada 2011

360 girls ROCKS !!!!

i know it was a week ago - bristol pole championships 2011- but its still in me head, and in my thoughts. i still cant believe that three of us took a part of it, and we all got a medals!! that is sooo awesome :)
Robyn ( my teacher) won - second time in a row- her advanced category
Me ( Netta ) took a 3rd place in intermediate category
and Jaime has a brown medal as well in performer category.

its means only one ---- > 360 pole dancing school rocks!!!










wtorek, 3 maja 2011

UK POLE DANCE DAY 2011

1st of may is held as a ukpdd.
in this year my teacher organised a big event in 360 pole dancing studio in bristol.
was such a great day...
http://www.360poledancing.com/on that day came  25 new girls in a different ages from 18 to 50!!! they all were very excited about pole dancing.
during the free pole classes for beginners, my teacher Robyn was asking a currently students for a small presentation of skills what u lernt during her class.  i was so exacted about that, so acctualy went as a first one for a demo :P






i love pole dancing, its such a great idea !!!

sobota, 24 kwietnia 2010

czwartek, 8 kwietnia 2010

...z mroku - INCUBUS- part 5.

Kiedy dobiegly konca ostatnie dzwieki piosenki, Tylor wjechal na posesje swojego dziadka. Zaparkowal na brukowanym podworzu, wzdloz ktorego po obu stronach rozposcieral sie wysoki zywoplot. moj wzrok zatrzymal sie na dobrze znanym mi budynku, gdzie bedac dzieckiem, spedzalam niemalze kazda wolna chwile. Mimo uplywu czasu wszystko wygladalo tak samo...nic sie nie zmienilo.Ten sam ganek, przed ktorym godzinami siedzielismy sluchajac ciekawych opowiesci, wciaz napawal mnie tajemniczoscia. Czulam dotyk pzreszlosci w moim sercu.


- Netta...wszystko wporzadku?- glos Tylora wyrwal mnie z odretwienia. Odwrocilam glowe w jego kierunku i pokiwalam nią.

- Tak...tylko czas zatrzymal sie w miejscu. Usmiechnelam sie lekko, niedajac poznac, ze przerazenie wdarlo sie w moj umysl jak blyskawica. Tylor zgasil silnik. Na ganku zapalilo sie swiatlo obejmujac w swoim zasiegu trzy pierwsze schodki u szczytu ktorych zarysowala sie postac przygarbionego mezczyzny. Twarz jego poorana bruzdami dodawala mu powagi, dluga siwa broda kontrastowala z niebieskimi oczami, ktore mimo uplywu wieku, wciaz bily mlodoscia.

Tylor chwycil mnie za reke i pociagnal zdecydowanym ruchem...- Szybko, nie ma czasu dostracenia! - powiedzial nim zdążyłam zareagować, niemalze w biegu przekroczylam prog domostwa. Duszacy, slodkowo-mdlący zapach uderzyl w moje nozdrza.

-Netta, dobrze cię znowu widziec, chociaz prawde mowiac wolalbym w innych okolicznosciach.- stonowany, gleboki glos dziadka Tylora uspokoil mnie. Usmiechnelam sie. - Mnie rowniez. - szeptnelam.

-No dobrze dzieci, czas nagli. Tylor zaprowadz Nette do biblioteki.- zdecydowanym glosem wydal polecenie. - ja za chwile do was dolacze.

Na slowo BIBLIOTEKA moje oczy z przerazeniem powedrowaly na Tylora....- Tak biblioteka.- Skwitowal.

znalam kazdy zakatek tego domostwa, kazdy jego szczegol...ale biblioteka, byla tym miejscem, gdzie nie mielismy dostepu, to bylo jedyne pomieszczenie....ZAKAZANE !!! znajdowalo sie ono na koncu korytarza po lewej stronie. statre mosiezne drzwi zawsze byly zamkniete. wiele razy jako dzieci razem z Tylorem probowalismy je sforsowac, ale za kazdym razem konczylo sie to fiaskiem i nagana. a teraz majac mozliwosc wkroczenia do tego tajemniczego pomieszczenia chcialam uciec nieogladajac sie za siebie.

Tylor objal mnie swoim ramieniem...- Nie panikuj, Twoja twarz wyglada jak jedna wielka czerwona lampka!!!- zasmial sie. wyciagnal peczek kluczy z kieszeni, wybral najwiekszy znich i energicznie przekrecil klucz. zamek w drzwiach zazgrzytal, Tylor z usmiechem popatrzyl sie na mnie- Panie przodem!

- nie dzisiaj- powiedzialam, czując że serce wali w mojej klatce piersiowej jak oszalale.

Tylor popchnal drzwi i wszedl zdecydowanym krokiem nieogladajac sie za siebie. Jego postac zniknela w pol mroku. Zamknelam oczy, policzylam do trzech i przekroczylam prog niepewnie, otowrzylam oczy. W pomieszczeniu panowala szarosc, wszystkie okna byly zasloniete czarna, gruba tkanina. Po prawej stronie na scianie znajdowala sie ogromna, przeszklona gablota, w ktorej z ledwoscia wypatrzylam zbroje i miecze. Serce podeszlo mi do gardla. Na scianach nie bylo zadnych polek z ksiazkami, tylko wisialy na nich cztery stare mapy, a w prawym kacie pomeszczenia znajdowalo sie owalne lustro, ktore przysloniete bylo czerwona zaslona. Posrodku pokoju znajdowal sie ogromny, okragly, drewniany stół na którym były wymalowane różnorodne, białe wzory.

- o.k.....a gdzie są jakieś książki??? - zapytałam z niepewnością w głosie.

-Tutaj! - odpowiedział dziadek Tylora stojąc za moimi plecami, aż podskoczyłam...

Tylor z trudem powstrzymał się od śmiechu, posłałam mu jadowite spojrzenie, na które tylko wzruszył ramionami.

- Tylor wiesz co nalezy do twoich obowiazków. -zaczał poważnym i stanowczym tonem jego dziadek. Ale tym razem bardzo prosze użyj proszku ...ogień nam dzisja nie potrzebny. - przerwał na chwile.

W ciszy i skupieniu obserwowałam Tylora, który zaczał rozsypywać biały proszek wokół mnie i swojego dziadka. Utworzył się biały krąg. Tylor po przeciwnych jego stronach postawił cztery gromnice w kształcie krzyża.

- Lustro... ustaw je naprzeciw Netty. - Wydał polecenie jego dziadek.

Kiedy Tylor spełnił jego wymóg, wszyscy usiadlismy pośrodku wielkiego kręgu. - wewnątrz tego kręgu jesteśmy bezpieczni podczas rytuału...- powiedział Tylor.

- rytuału ???- wydusiłam z siebie zduszonym głosem, czując nagły przypływ gorącej fali paniki, która już zamieniała się w przerażenie i jej kudłate macki zaciskały się na mojej klatce piersiowej coraz mocniej, jak łańcuch, którego nie możesz rozerwać.

- spokojnie Netta, to standardowa procedura, bez niej Dziadek nie jest wstanie Ci pomóc.- ciepłym i spokojnym głosem powiedział Tylor. Mój wzrok powędrował na jego dziadka, który ze stoickim spokojem czekał, aż się uspokoję i będę gotowa na kolejny ruch.

- To odczego zaczynamy?- zapytałam.

Nie dostałam odpowiedzi, w zamian jej dziadek Tylora otworzył starą księgę leżąca tuż przed nim. Przez krótką chwilę wpatrywał się w pożółkłe strony grubej księgi, prawą ręką chwycił za sztylet wydobyty z tylniej kieszeni jego spodni, naciął spód swojej dłoni, aż mnie zemdliło na sam widok. Upuścił parę kropli do czary kielicha, który w tym samym momencie buchnał jaskrawym pomarańczowo- żółtym płomieniem.

W chwilę potem z jego ust wydobył się szept, który przybierał na sile, żeby po chwili nabrać melodyjnego wydżwięku w nieznanym mi dotąd języku.

Melodyjna modliwa zaczęła byc powtarzana coraz szybciej i szybciej, a każde jego słowo brzmiało surowo i lodowato. Ogień w pucharze zmienił barwę na złotą, iskry wystrzeliwały w górę kreśląc w powietrzu niebieskie, delikatne linie. Po jakimś czasie owe linie zaczęły łączyć się w jedność i formować w bezkształtną masę.

poniedziałek, 1 marca 2010

Living In A World Without You

Living In A World Without You

everything what u know its not true!!!

WSZYSTKO CI WIESZ JEST NIEPRAWDA!!!

wszystko sie zmienia w oka mgnieniu, sprawy na ktore myslisz, z ejestes przygootowany nagle staja sie nieistotne i traca na wartosci!
 

i wish be happy...i will be...i am happy (!?)
just need to forget...soon.

thats all life ****