sobota, 30 stycznia 2010

ku upadku ...

Na ziemi nie ma miejsca dla ciebie Aniele
schowaj skrzydla i auerole...nieprzydatne dziadostwo
tu potrzeba potu i krwi
SOCZYSTEJ!!!  
Slodkiej jak wino  i lepkiej jak miod.

modlitwa...

we krwi toniemy
soczystej
jak miod doskonalej
ostatnia kropla
zliz z ran
AMEN

czwartek, 28 stycznia 2010

...z mroku ~ INCUBUS~part1

Jego oddech na moim policzku, lodowaty dotyk jak krew czerwonych ust, wyrwal mnie ze snu. - Znowu to samo, kiedy to sie wreszcie skonczy???. -pytam sama siebie, uspakajajac oszalale serce. To juz kolejny raz w tym tygodniu...trzeci, czwarty??? Ten sam sen, ten sam "ktos"~ no bo jak mozna nazwac kogos...kogos , takiego jak ON... Zadna ludzka istota nie jest wstanie mu dorownac, dlugowlosy blondyn o jasnej karnacji, smuklej sylwetce i oczach, ktore paralizuja...aksamitne, glebokie spojrzenie o barwie zielono-brazowej...
Budzik dal znac o sobie, jego piskliwy alarm ranil moje uszy bolesnie...godzina 6.30...blady swit...poranki to jednak nie moja dziedzina. Z trudem podnioslam sie z lozka, kierunek lazienka. No tak, znowu zapuchniete oczy, cera ziemista i to ...cos....czego jeszcze nie bylo wieczorem, a jest teraz...sino-sliwkowy znak w ksztalcie owalu widnial na moim prawym barku... - Obudz sie Netta...!!! - zamknelam oczy...gleboki oddech...raz, dwa, trzy... probowlam przypomniec sobie wczorajszy dzien, czy aby napewno nigdzie sie nie uderzylam...nic...kompletna pustka...
- Netta!!!- ojciec glosno wyrazil swoje zniecierpliwienie- chyba nie zamierasz spedzic calego poranka w lazience, spoznie sie do sztabu, a dzisja wyjatkowo mamy wizytacje jakiegos wysokopostawionego palanta, ktory zazyczyl sobie zrobic przeglad w calej kompani....
-juz, juz...jeszcze chwila- blysakwicznie przytuszowalam znamie, zarzucilam recznik na ramie i szybkim krokiem opuscilam lazienke....Ojciec, stal oparty o sciane, trzymajac w reku koperte. -to do ciebie....na kopercie jest tylko twoje imie i nic wiecej...-wyciagnal koperte w moim kierunku...

-list... do mnie???- zaskoczenie malowalo sie na mojej twarzy, poniewaz listy do mnie przychodza tylko 2 razy w roku, na Gwiazdke i na urodziny...- eee, dzieki- wzielam list do reki. -pewnie od Mamy, moze zmienila zdanie i postanowila pisac czesciej- zazartowalam.

ruszylam wstrone pokoju, ale zanim przekroczylam prog "swojego krolestwa" odwrocilam sie na piecie, ojciec ciagle patrzyl sie w moim lierunku- A tak przy okazji, poradzisz sobie, przeciez nie ma lepszego Majora od ciebie. Nieczekajac na reakcje ojca zatrzasnelam drzwi za soba....teraz tylko ja, moje bicie serca, ktore lomotalo wmojej piersi jak oszalale, i ta koperta, ktora az palila z ciekawosci.

painful but real

do i realy have to go this way


do i realy want to feel this pain

do i realy want to watch my hands full of blood....???


AGAIN .... the same!


in pain...........
 
...close your eyes and feel this tears...its burning me like hell...


how come i was so stupied....where i lost my head???


plenty of questions without the answers....


and shame...SHAME....SHAME....


breath...one, two, three...


open your eyes...its still me, lonely and waiting for a new day...


hoping that someday somebody will be understand you

lost memories ...

One night he come to me, i wasnt waiting for him- he knows that i need him, he saw my tears, he could read my mind...

i was awoke, i wasnt afraid of him.
he sit down next to me, touched my hand, looked into my eyes, and he said: No, you are not ready yet. it is not your time. i will be back for you, dont worry, but not this time, not tonight... and his gone exaclly the same way  he came.

my pain gone...the next day in the morning, just old blood on my hands remind me about him.

i know he will be back for me, when i will be strong enought, and ready for that.
cant wait.