Jego oddech na moim policzku, lodowaty dotyk jak krew czerwonych ust, wyrwal mnie ze snu. - Znowu to samo, kiedy to sie wreszcie skonczy???. -pytam sama siebie, uspakajajac oszalale serce. To juz kolejny raz w tym tygodniu...trzeci, czwarty??? Ten sam sen, ten sam "ktos"~ no bo jak mozna nazwac kogos...kogos , takiego jak ON... Zadna ludzka istota nie jest wstanie mu dorownac, dlugowlosy blondyn o jasnej karnacji, smuklej sylwetce i oczach, ktore paralizuja...aksamitne, glebokie spojrzenie o barwie zielono-brazowej...
Budzik dal znac o sobie, jego piskliwy alarm ranil moje uszy bolesnie...godzina 6.30...blady swit...poranki to jednak nie moja dziedzina. Z trudem podnioslam sie z lozka, kierunek lazienka. No tak, znowu zapuchniete oczy, cera ziemista i to ...cos....czego jeszcze nie bylo wieczorem, a jest teraz...sino-sliwkowy znak w ksztalcie owalu widnial na moim prawym barku... - Obudz sie Netta...!!! - zamknelam oczy...gleboki oddech...raz, dwa, trzy... probowlam przypomniec sobie wczorajszy dzien, czy aby napewno nigdzie sie nie uderzylam...nic...kompletna pustka...
- Netta!!!- ojciec glosno wyrazil swoje zniecierpliwienie- chyba nie zamierasz spedzic calego poranka w lazience, spoznie sie do sztabu, a dzisja wyjatkowo mamy wizytacje jakiegos wysokopostawionego palanta, ktory zazyczyl sobie zrobic przeglad w calej kompani....
-juz, juz...jeszcze chwila- blysakwicznie przytuszowalam znamie, zarzucilam recznik na ramie i szybkim krokiem opuscilam lazienke....Ojciec, stal oparty o sciane, trzymajac w reku koperte. -to do ciebie....na kopercie jest tylko twoje imie i nic wiecej...-wyciagnal koperte w moim kierunku...
-list... do mnie???- zaskoczenie malowalo sie na mojej twarzy, poniewaz listy do mnie przychodza tylko 2 razy w roku, na Gwiazdke i na urodziny...- eee, dzieki- wzielam list do reki. -pewnie od Mamy, moze zmienila zdanie i postanowila pisac czesciej- zazartowalam.
ruszylam wstrone pokoju, ale zanim przekroczylam prog "swojego krolestwa" odwrocilam sie na piecie, ojciec ciagle patrzyl sie w moim lierunku- A tak przy okazji, poradzisz sobie, przeciez nie ma lepszego Majora od ciebie. Nieczekajac na reakcje ojca zatrzasnelam drzwi za soba....teraz tylko ja, moje bicie serca, ktore lomotalo wmojej piersi jak oszalale, i ta koperta, ktora az palila z ciekawosci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz